Dziady – streszczenie szczegółowe i opracowanie
Mickiewicz vs Imperium: Dlaczego „Dziady” są dziś ...
Korzystam z nowych technologii. W treściach mogą
Posty - Dawny Wierzbinek (J. Figasa)
- słowa kluczowe (1)
Poszukiwania za oceanem - Ameryka
Słowa kluczowe:
Grobelski z Zakrzewka, USA, Wesołowski z Kazimierowa, Chicago,
Dombrowska, Kuchcik, Muszyńska, Wierzbinek, Wyszukiwarka
W cieniu starych wierzb : Za chlebem przez ocean
Koniec XIX i początek XX wieku na Kujawach i we wschodniej Wielkopolsce to czas biedy, przeludnienia wsi i trudnych wyborów. Ziemia w ówczesnej gminie Boguszyce – stanowiącej obszar dzisiejszej gminy Wierzbinek – nie była w stanie wyżywić wszystkich wielodzietnych rodzin. Z opowiadań przodków, starych listów i zżółkłych wycinków z gazet wyłania się obraz rosnącej fascynacji nieznanym. Ameryka jawiła się jako mityczna ziemia obiecana, gdzie praca czekała na każdego, kto miał silne ręce. To właśnie to marzenie pchnęło setki mieszkańców regionu do dramatycznej decyzji o opuszczeniu ojcowizny.
Bilet w jedną stronę
Z zachowanych dokumentów okrętowych i wspomnień potomków jasno wynika, że emigracja miała charakter łańcuchowy. Gdy jeden przetarł szlak, ściągał kolejnych. Wśród tych pionierów znalazł się Grobelski z Zakrzewka, który spakowawszy najpotrzebniejsze rzeczy w drewniany kufer, wyruszył w wielotygodniową podróż do USA. Niedługo po nim podobną drogę przebył Wesołowski z Kazimierowa. Ich losy uwiecznione są na nielicznych zachowanych fotografiach z tamtego okresu – na czarno-białych, nieco wyblakłych portretach widzimy mężczyzn w zbyt luźnych garniturach, z determinacją w oczach, wysyłających zza oceanu dowód swojego nowego, lepszego życia. Te zdjęcia, nierzadko dumnie prezentowane na tle malowanych w atelier obrazów z widokiem na nowoczesne miasta, stawały się dla rodzin w kraju cennymi relikwiami, często przechowywanymi w domowych ołtarzykach.
W chicagowskim tyglu
Miejscem docelowym dla większości z nich nie był Nowy Jork, lecz tętniące przemysłem Chicago. To tam, w dzielnicach takich jak słynne Jackowo, tworzyły się małe, zżyte społeczności uchodźców z dawnej gminy Boguszyce. W dokumentach parafialnych z polonijnych kościołów oraz w archiwach imigracyjnych często obok siebie figurują nazwiska osób z sąsiednich wsi. Obok Grobelskiego i Wesołowskiego, w chicagowskich rzeźniach, stalowniach i szwalniach swoje amerykańskie życie budowały osoby, w których dokumentach widniały nazwiska takie jak Dombrowska, Kuchcik czy Muszyńska. Emigranci trzymali się razem, wynajmowali wspólne mieszkania, pożyczali sobie pieniądze na start i pomagali w znalezieniu pierwszej pracy. Z opowieści świadków tamtych lat, zdigitalizowanych dziś w formie multimedialnych archiwów polonijnych, wyłania się obraz ciężkiej, wyczerpującej fizycznie harówki, ale też solidarności i dumy z zarobionych dolarów.
Pamięć zapisana w listach
Dziś historia tej wielkiej fali emigracji "za chlebem" ożywa dzięki pasjonatom genealogii. Przeszukując amerykańskie spisy ludności i zestawiając je z księgami metrykalnymi, odkrywamy niezwykłe ludzkie losy. Cyfrowe skany biletów okrętowych z Bremy czy Hamburga oraz nagrania dźwiękowe, w których najstarsi chicagowscy potomkowie wspominają opowieści swoich dziadków o kujawskiej wsi, stanowią niesamowity most między przeszłością a teraźniejszością. Potomkowie tych, którzy ponad wiek temu opuścili rodzinne strony, dziś coraz częściej wracają, by odszukać swoje korzenie tam, gdzie zaczęła się ich amerykańska historia.